Można było popróbować, posmakować, nacieszyć oczy i na koniec kupić wiele smakowitości. Pojechałam tam, aby popróbować różnorakich serów. I wyjechałam zachwycona. Porozmawiałam z serowarami. Kupiłam troszkę, teraz już wiem co mi smakuje i do czego kiedyś wrócę.
A oprócz serów były tam tradycyjnie wytwarzane wędliny, chleby, ciasta, ale też miody, oleje oraz nalewki. Polecam w przyszłym roku - też na koniec sierpnia.
A za tydzień zapraszam na wystawę do Warszawy Zieleń to życie - jest ona szczególnie mi bliska, ponieważ w czasie studenckich wakacji pracowałam u organizatora. Serdecznie zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz